O granicach kompetencji, czyli po prostu… nie musisz być ekspertem :)

Dobrze znać granice swoich kompetencji. – zaprzyjaźniony ksiądz

Rozmawiałam kiedyś przy kawie z moim przyjacielem, który z racji wykonywanej pracy (jest księdzem katolickim) spotyka się często z ludzkimi problemami różnej, nierzadko trudnej natury. Zapytałam go z ciekawości (mając na uwadze oczekiwania, które często towarzyszom ludziom w rozmowach z osobami społecznie uznawanymi za autorytety) czy, a jeśli tak to co im radzi. Mój przyjaciel powiedział mi wówczas jedno z najbardziej odkrywczych i uwalniających zdań, jakie usłyszałam – “dobrze znać granice swoich kompetencji”. Proste, prawda? No właśnie nie. A przynajmniej nie dla nas – nauczycieli, metodyków…

Często spotykam się z nauczycielami, którzy dzielą się swoimi problemami w pracy, a które często wcale nie wynikają z nieumiejętności przeprowadzenia efektywnych zajęć. Problemy dotyczą na przykład pracy z uczniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych, współpracy z “trudnym” rodzicem, czy w ogóle strategii efektywnej komunikacji tudzież zarządzania zespołem. Pytanie zatem brzmi: Gdzie leżą granice moich kompetencji? Czy pracując z dziećmi (lub ich rodzicami) w zawodzie nauczyciela języka obcego rzeczywiście muszę mieć tak rozległą, praktyczną wiedzę, jakiej (nie wiadomo dlaczego) inni ode mnie oczekują? A może ja sam(a) dałam się wciągnąć w machinę wymagania “eksperckości” i wielozadaniowości od samego/samej siebie?

Z mojego doświadczenia wynika, że warto po prostu (dla własnego dobra) powiedzieć, że czegoś nie wiem i że mogę (a dokładniej: mam prawo!) tego nie wiedzieć. Zajmuję się czymś najlepiej, jak potrafię, szukam rozwiązań, ale nie muszę być ekspertem od wszystkiego i mogę zawsze poprosić o pomoc, szczególnie, jeśli obszar ten dotyczy czegoś z czym nie czuję się pewnie i komfortowo. Niby proste, oczywiste, ale…?

No właśnie, jakie są Wasze doświadczenia w kwestii wymagania od Was eksperckości i wielozadaniowości? Zachęcam do dzielenia się opiniami w komentarzach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Close

O mnie

Magdalena Kaźmierkiewicz

Prywatnie - mama Małej Despotki (Karolki) i Pana Radosnego (Joachima) oraz żona Piotra, który wciąż inspiruje mnie do działania. Z wyboru - metodyk nauczania języków obcych (TE Sokrates), z pasji - twórca programów szkoleniowych (PASE 2018-19, IATEFL Poland 2019-). Nigdy nie brakuje mi pomysłów i energii, choć kawę uważam za napój życia :) Współtwórczyni startupu Fairylane - laboratorium twórczości aplikacji mobilnych do nauki języków. Na łamach bloga chciałabym podzielić się z Tobą wybranymi aspektami swojej pracy, a także osobistymi przemyśleniami. Miłej lektury!

Archiwa